Wrocław. Spacer dookoła rynku. Przez Opatowice.
A miałem jechać tego dnia na Dzikowiec… Oczywiście zaspałem i wyszedłem z domu prawie godzinę później, niż planowałem. Do tego od jakiegoś czasu dość solidnie sypało śniegiem, więc trzeba było jeszcze poświęcić chwilę na odkopanie auta. No ale w końcu wystartowałem. Po drodze, mijając grono wielbicieli letnich opon, doszedłem jednak do wniosku, że turlanie się w takich warunkach do Boguszowa-Gorców nie ma większego sensu. Miałem zaplanowane jakieś 15 km z buta, a zanim bym dojechał, byłoby…
